Witam, kupiłem dysk twardy i po przeskanowaniu okazało się, że ma bad sectory. Zadzwoniłem do sprzedającego i powiedziałem, że gdy zauważyłem, że dysk jakoś dziwnie działa to od razu go wytestowałem HD tune i ma bad sectory.
Teraz sprzedający twierdzi, że przez telefon powiedziałem, że zacząłem testować dysk zaraz po wyjęciu z paczki, ale ja przez telefon powiedziałem, że zacząłem testować dysk zaraz po zauważeniu, że dziwnie chodzi.
Ponieważ przyniósł go listonosz a na zewnątrz mamy mróz to sprzedający twierdzi, że dysk uległ uszkodzeniu z mojej winy, bo używałem go gdy był zmarznięty.
Stwierdziłem, że jeśli bad sectory nie powstają z tego powodu, że dysk był wcześniej na mrozie to nie będę musiał mu udowadniać że nie podłączyłem zmarzniętego dysku do laptopa.
Jeszcze przed wystawieniem dysku na aukcję sprzedający testował go i okazało się że ma jeden bad sector. Stwierdził że to bardzo mało i można to pominąć, więc na aukcji napisał że nie ma bad sectorów i dysk jest w 100% sprawny. Gdy ja go przetestowałem to pokazało się kilkanaście bad sectorów, sprzedający przyznaje się do tego jednego, natomiast za pozostałe winą obarcza mnie.




Moja zawartość
Nie podano

