Tolduś jak rozpoczynasz pracę jako nauczyciel to do stopnia mianowanego masz jeszcze około 7 lat, najpierw pracujesz na kontraktowym, potem jako stazysta i dopiero zdajesz na mianowanego a żeby się dyplomować musisz mieć jakieś osiągnięcia, mieć czym się przed komisją pochwalić
zarobki to temat rzeka, w tym przypadku dosyć głęboka bo to budżetówka :x
i proszę nie pisz tekstów typu 1500/25h/dni wolne bla bla bla tylko idź do szkoły i ucz przez 35 lat grupę matołów za których bierzesz całkowitą odpowiedzialność...
matko o czym wy mowicie, jak by na to nie patrzyl to gdzie nei idzie sie to sa jakies stopnie wtajemniczenia nikt odrazu kokosow nie zbija wiec to chyba normalne ze na poczatku zarabiasz mniej i robisz wiece
Skoro masz pojętną córkę to w czym widzisz problem? Nic tylko się z tego powodu cieszyć, a to że rodzice muszą popracować w domu nad dzieckiem to normalne, w klasie jest około 30 (jak nie więcej) uczniów a odchylenia od średniej umiejętności mogą byc bardzo duże a przecież materiał trzeba jakoś dostosować dla ogółu a nie jednostki i stąd te problemy.
dodam, że zarobki nauczycieli nie są adekwatne do tego co robią (mają robić)więc się nie dziwie,że coraz więcej niechęci do tego zawodu
osobiście wychodzę z założenia, że najlepszymi nauczycielami jest mamusia i tatuś
chyba sie nie zrozumielismy ja nie mowie ze corka niema co robic w klasie na lekcji, to ze rodzice pracowac musza nad dzieckiem to normalne owszem pracowac a nie ich uczyc wszystkiego co powinni sie nauczyc w szkole, ja jej moge wytlumaczyc cos czego nie rozumie pomuc w utrwalaniu wiadomosci, ale podstawy powinna wysiesc ze szkoly, a to wyglada tak 45min lekcja o x,:,+ i - i koniec tyle ze zrobia 2 strony z podrecznika i w drodze do domu nic nie wiedza, cos takiego to napewno nie jest przystosowanie do sredniej uczniow bo ci bardziej pojetni nic nie wiedza a ci mnie to juz wogule nic nie wiedza
ps. Crocuś a jak ma córunia na imię?
Aleksandra
ale sie rozpisalem