Ok 5miesięcy temu padł mi dysk twardy w komputerze. Była to moja wina, bo dysk był przyniesiony z zimnego pomieszczenie w bardzo ciepłe, w rezulatacie zaparował... Ja go podpiąłem pod kompa, w rezultacie- sfajczony dysk (może ma ktoś elektronike do seageta 80gb?
Trzy miesiące później kupiłem western digitala, podziałał 3 dni i znowu miał maksymalny odczyt 5mb i resetował się podczas pracy komputera... Pobiegłem kupić zasilacz ibox 350wat. Wpiąłem do kompa, w windowsie wywaliło komunikat o poważnym problemie z dyskiem twardym, zreportowałem i wyszło że mam problemy z zasilaniem. Czyli do tamtej pory wszystko ok, to z zasilaniem zgadzało się, przecież na nowym zasilaczu wszysko działało. Przeinstalowałem w windowsie kontroler dysku, i transfer podskoczył z 5mb do 50, czyli wszystko wróciło do normy.
Wczoraj włanczam kompa, wywala mi
CMOS seeting (coś tam)
F1- Load deflaut values and continiue
F2- Open bios configuration (czy jakoś tak)
Myśle sobie- CMOS, nic wielkiego, ustawie se date. Dałem F2, podkręciłem procesor z 1200 na 1600, zmieniłem jakaś date z 2002 roku na wczorajszą (może nie powinienem
Wybieram windows xp, czarny ekran, przez chwilkę był jakiś napis w lewym górnym rogu ekranu- nie zdołałem go przeczytać. Reset kompa i Próbuje uruchomić linuxa. Ładuje się, nagle chceck forced i sprawdza partycję. Wyszedł jakiś błąd, więc zresetowałem kompa. Włożyłem do napedu płytke z GParted, aby sprawdzić czy z dyskiem jest wszystko w porządku. Przeskanowałem wszystkie partycje, nie wykryło błędów. Więc wyłanczam komputer przez tego GParted, nagle słysze dysk, a on "buuu" wyłączył się. Po chwili komputer również zgasł. Postanowiłem jeszcze raz spróbować odpalić windowsa, ale nic z tego. Z ciekawości odpaliłem memtesta, przeskanował pierwszą kość pamięci którą od zawsze miałem w kompie, nie wykrył błędów. Kiedy skanował druga kostkę, którą kupiłem właśnie mn 6 miesięcy (może właśnie ta kostka spowodowała pierwszą awarię!) temu od kolegi, komputer nagle wyłączył się przy 80%. Wypiąłem dysk twardy żeby następnego nie sfajczyć, chciałem uruchomić ubuntu z live-cd. Problem w tym, że kiedy włączyłem kompa, był czarny ekran przez chwile lampka na napędzie dvd migała. Nagle zgasła, dopiero wtedy komputer wyświetlił info nt. karty graficznej. Nie moge już uruchomić ubuntu live cd, bo już napęd nie działa.
Przeanalizowałem sobie jeszcze raz sytuację, postanowiłem że wyjmę drugą kosć ramu (tą którą niedawno kupiłem) i bateryjkę od biosa (zrestartuje bios). Zanim to zrobię, chciałbym poznać waszą opinię co do sytuacji. Może ta kosta ramu jest zła? A może płyta główna upalona?
Zasilacz- iBox 350 wat
Płyta głowna- SiS K7S5A
Procesor- AMD Duron 1200 przetaktowywałem go na 1600
Karta graficzna- GeForce 2 MX 400
2x 256 ram
Wielkie dzięki temu człowiekowi, któremu chciało się to wszystko przeczytać.



Temat jest zamknięty





