Mam neta radiowego 1024/512 OFICJALNIE
NIEOFICJALNIE jest bardzo cienko. Max 128mb/s downloadu o upie już nie mówię.
Chłopaki po prostu przycinają w hu**. Sieć jest zrobiona na takiej zasadzie. Od głównego nadajnika sygnał odbiera odbiornik który nadaje z kolei sygnał do poszczególnych anten prywatnych ( do naszych kompów). Problem w tym ze pod ten główny odbiornik podłączone jest w sumie 15 PCtów a jakość tego nadajnika jest fatalna( kosztował 300zł)
Ponad miesiąc już piepszy sie do tego stopnia że neta albo nie ma albo ma speeda 6-10Kb/s Do tego stopnia że google ładują się 2 minuty w najlepszym przypadku
Za to gó*** płace 40zł miesięcznie.
Dzisiaj napisałem im że nie zamierzam płacić za takiego neta i za 21 dni w których neta nie było lub był ale 10kb/s nie zamierzam płacić. Chłopaki "z centrali" przyszpanowali i na 5 minut odłączyli mnie oraz zabezpieczyli sieć hasłem.
Mieszkam w małej miejscowości pod Siedlcami i mam możliwość podłączenia się do innej sieci (droższej ale wydajniejszej). Ale im płazem tego nie puszczę.
OTO PYTANIE QUIZOWE.
Mam wszystkie dane jakie można odczytać w właściwościach połączenia sieciowego.
Chciałbym administracji sieci narobić trochę kłopotu.
Proszę o propozycje dotyczące tego co może zrobić pojedynczy komputer z głównym serwerem.
Prościej: czy można w jakiś sposób zhackować serwer główny. Usunąć jakieś pliki, podesłać jakiegoś wirusa, zablokować sieć. Cokolwiek żeby chłopaki mnie zapamiętali.
I drugie pytanie. Czy ta sieć jest legalna?? Nie podpisywałem z nimi ŻĄDNEJ umowy!








