Skocz do zawartości


Zdjęcie

Problem z Dyskiem Twardym :( POMOCY!


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 lukid7

lukid7

    Początkujący

  • 134 postów

Napisano 06 10 2006 - 22:25

Witam. Mam taki dziwny problem ze swoim dyskiem twardym (Segate60gb). Dysk mam w swoim komputerze jakies 3-4 lata, przez cały czas nie było z nim żadnych problemów, nie posiada bad-sektorow ani tym podobnych, ale jednak od pewnego czasu jest z nim cos nie tak... Otóż, pewnego dnia chciałem przeinstalować sobie system na nowo i okazało się że przy pełnym formatowaniu komputer albo sie zawiesza, albo restartuje, czasami wyskakuje niebieski ekran Hardware...coś tam... lub podczas formatowania wyskakuje komunikat że dysk może byc uczkodzny lub cos podobnego... Jeżeli natomiast wybiore opcje Formatowanie szybkie, wszystko jest OK, system działa stabilnie, nie ma żadnego problemu...po jakimś czasie chciałem z ciekawości zobaczyć czy ten problem już minoł, niestety nadal przy pełnym formatowaniu (kilka prób) działo się to samo, wybrałem ponownie opcje Szybkie formatowanie i śmiga! Z czym może byc związany ten problem? Słyszałem o zerowaniu dysku czy to cos pomoże? Bardzo proszę o odpowiedż co mam zrobić. Z góry dziękuje :)

  • 0

#2 ykoops

ykoops

    Stały użytkownik

  • 377 postów

Napisano 06 10 2006 - 23:52

Zerowanie dysku przeprowadza się DiskManagerem (do ściągnięcia z witryny producenta dysku). Zabieg polega na zapisaniu wszystkich sektorów dysku np. wartością "0". Stan dysku ocenisz odczytując parametry S.M.A.R.T (są jakieś darmowe aplikacje do tego np. hdd life) jeśli wartości korekcji ECC są już zbliżone do maksimum określonego przez producenta pojawienie się badsektorów jest kwestią czasu :). Sprawę korekcji błędów ratują czasami programy takie jak SpinRite (płatny) a naprawę badsekctorów - HDD Regenerator (darmowy). Cudów jednak nie ma... :)

  • 0

#3 P-ek

P-ek

    Nowy

  • 3 postów

Napisano 07 10 2006 - 08:23

No to pozwole sie podpiac pod ten temat.. otoz kilka dni temu padl mi dysk.. podczas przelatujacego paska Windows komputer sie resetuje i tak w kolko.. Dysk jest widoczny w biosie. Podczas proby zainstalowania windowsa wyskakuje blue screen.. czy jest szansa go uratowac?. Drugie pytanie zakupilem 3 dni temu seagate barracude 250 7200.10 wczoraj zainstalowalem ten program HDDLife Pro.. a w nim mialem health status 91%, zas performance 100%. Dzis przeczytalem Ykoops twojego posta i triche sie nie pewnie czuje bo jedno jak i drugie spadlo do 51%.. a mialem kilka resetow dzis. Czy az tak by dysk wymeczylo? Czy na to co pokazuje ten program to trzeba patrzec przez palce?.. No i jeszcze jeden problem.. cos nie tak jest z moim kompem.. rano gry go wlanczam to sie zawiesza, resetuje itd.. gdy juz sie ze tak powiem 'zagrzeje' dziala oki. Gdy np. zawiesi sie i dam po resecie to lampka od dysku dziala zas od procesora nie.. zasilacz mam tyle co kupiony, memtestem sprawdzalem pamieci i sa ok.. Z gory dziekuje za wskazowki.
  • 0

#4 lukid7

lukid7

    Początkujący

  • 134 postów

Napisano 07 10 2006 - 08:33

Zerowanie dysku przeprowadza się DiskManagerem (do ściągnięcia z witryny producenta dysku). Zabieg polega na zapisaniu wszystkich sektorów dysku np. wartością "0". Stan dysku ocenisz odczytując parametry S.M.A.R.T (są jakieś darmowe aplikacje do tego np. hdd life) jeśli wartości korekcji ECC są już zbliżone do maksimum określonego przez producenta pojawienie się badsektorów jest kwestią czasu :). Sprawę korekcji błędów ratują czasami programy takie jak SpinRite (płatny) a naprawę badsekctorów - HDD Regenerator (darmowy). Cudów jednak nie ma... :)

Czyli co mam dokładnie zrobić? Męczyć ten dysk czy juz warto myśleć o nowym ?
  • 0

#5 ykoops

ykoops

    Stały użytkownik

  • 377 postów

Napisano 07 10 2006 - 09:18

HDD Life wymaga czasu aby jego wskazania były zblizone do wiarygodnych. Program w zamyśle autorów ma za zadanie przewidzieć czas zgonu dysku na podstawie dynamiki zmian w "starzeniu" się dysku. Z badblockami jest trochę lepiej niż się to powszechnie uważa, przyczyną jest niezbyt dociekliwy windosowski scandisk. Program przy pierwszych niepowodzeniach z odczytem sektora dość szybko i często pochopnie oznacza go jako bad. Bardziej zaawansowane narzędzia potrafią odzyskać dane a nawet przywrócić pozornie utracony obszar dysku. A wszystkie problemy z hadekami wynikają w dużej mierze z pójścia na łatwiznę i obniżania kosztów przez producentów. Obecnie sprzedaje się nam dyski, które wyjeżdżając z fabryki są na krawędzi poprawnego działania. Produkcja dobrych trwałych nośników magnetycznych została zarzucona na rzecz sprzętowej i programowej korekcji błędów. W pogoni za kompromisem pojemność/prędkość/jakość a cena - przegrywa klient. Kiedy korekcja błędów nie daje rezultatów sektor kopiowany jest zapobiegawczo na obszar rezerwowy, dysk zapisuje w swojej pamięci nowy adres i my jako użytkownicy nawet nie jesteśmy tego świadomi (nawet nowy dysk ma już złe sektory), wszystko jest pięknie i ładnie do czasu aż wyczerpie się zapas rezerowoych sektorów i wtedy pojawiają się pierwsze badblocki widoczne dla systemu i użytkownika. Jeśli chodzi o szybkie formatowanie, samo określenie "szybkie" wyjaśnia pozorny sukces przy instalacji systemu, jeśli nie weryfikuje się sektorów to nie widać problemu. Postawiony na tak sformatowanym dysku system może działać stabilnie jeszcze długi czas, radząc sobie z wykrywanymi badów w trakcie codziennego użytkowania . Wszystko do czasu aż ważne pliki systemowe nie zostaną zapisane w najgorszych miejscach... i mamy bluescreeny z komunikatami input-output :). Zerowałem już dyski samsunga, zmieniałem wielkości jednostek alokacji, formatowałem z różnymi systemami plików i... prędzej czy później dysk pada zupełnie. Programy naprawcze powinny być użyte do ewentualnego odzyskania danych przed wymianą dysku a nie jako lek na uszkodzony dysk. W kompie na którym piszę mam zamontowany w kieszeni 8-letni dysk IBM 8GB (kosztował jakieś 2 razy więcej niż konkurencja), wątpię aby któryś z nowych modeli przeżył w dobrym zdrowiu choćby połowę tego czasu. Dysk twardy można szybko zajechać twardymi resetami i chyba nawet ważniejsze - małą ilością pamięci operacyjnej w połączeniu z rzeźbiarskimi umiejętnościami windy. Podsumowując moje ględzenie napiszę kolejny raz CUDÓW NIE MA, "naprawiony" dysk i tak nie pociągnie długo (taki jest zamysł producentów - produkować tanio i wymuszać ruch na rynku) a ceny rzędu 200 zł za HD powodują, że klienci nie są upierdliwi i nie marudzą tylko idą do sklepu po nowego twardziela.
  • 0

#6 lukid7

lukid7

    Początkujący

  • 134 postów

Napisano 07 10 2006 - 09:34

HDD Life wymaga czasu aby jego wskazania były zblizone do wiarygodnych. Program w zamyśle autorów ma za zadanie przewidzieć czas zgonu dysku na podstawie dynamiki zmian w "starzeniu" się dysku. Z badblockami jest trochę lepiej niż się to powszechnie uważa, przyczyną jest niezbyt dociekliwy windosowski scandisk. Program przy pierwszych niepowodzeniach z odczytem sektora dość szybko i często pochopnie oznacza go jako bad. Bardziej zaawansowane narzędzia potrafią odzyskać dane a nawet przywrócić pozornie utracony obszar dysku. A wszystkie problemy z hadekami wynikają w dużej mierze z pójścia na łatwiznę i obniżania kosztów przez producentów. Obecnie sprzedaje się nam dyski, które wyjeżdżając z fabryki są na krawędzi poprawnego działania. Produkcja dobrych trwałych nośników magnetycznych została zarzucona na rzecz sprzętowej i programowej korekcji błędów. W pogoni za kompromisem pojemność/prędkość/jakość a cena - przegrywa klient. Kiedy korekcja błędów nie daje rezultatów sektor kopiowany jest zapobiegawczo na obszar rezerwowy, dysk zapisuje w swojej pamięci nowy adres i my jako użytkownicy nawet nie jesteśmy tego świadomi (nawet nowy dysk ma już złe sektory), wszystko jest pięknie i ładnie do czasu aż wyczerpie się zapas rezerowoych sektorów i wtedy pojawiają się pierwsze badblocki widoczne dla systemu i użytkownika. Jeśli chodzi o szybkie formatowanie, samo określenie "szybkie" wyjaśnia pozorny sukces przy instalacji systemu, jeśli nie weryfikuje się sektorów to nie widać problemu. Postawiony na tak sformatowanym dysku system mżze działać stabilnie jeszcze długi czas, radząc sobie z wykrywanymi badów w trakcie codziennego użytkowania . Wszystko do czasu aż ważne pliki systemowe nie zostaną zapisane w najgorszych miejscach... i mamy bluescreeny z komunikatami input-output :). Zerowałem już dyski samsunga, zmieniałem wielkości jednostek alokacji, formatowałem z różnymi systemami plików i... prędzej czy później dysk pada zupełnie. Programy naprawcze powinny być użyte do ewentualnego odzyskania danych przed wymianą dysku a nie jako lek na uszkodzony dysk. W kompie na którym piszę mam zamontowany w kieszeni 8-letni dysk IBM 8GB (kosztował jakieś 2 razy więcej niż konkurencja), wątpię aby któryś z nowych modeli przeżył w dobrym zdrowiu choćby połowę tego czasu. Dysk twardy można szybko zajechać twardymi resetami i chyba nawet ważniejsze - małą ilością pamięci operacyjnej w połączeniu z rzeźbiarskimi umiejętnościami windy. Podsumowując moje ględzenie napiszę kolejny raz CUDÓW NIE MA, "naprawiony" dysk i tak nie pociągnie długo (taki jest zamysł producentów - produkować tanio i wymuszać ruch na rynku) a ceny rzędu 200 zł za HD powodują, że klienci nie są upierdliwi i nie marudzą tylko idą do sklepu po nowego twardziela.

Aha, czyli z tego co zrozumiałem nie warto naprawiać mojego dysku...ok narazie sie na nim pomęcze i pomyśle o nowym. A tak apropo jaki dysk byście mi polecili...do tego czasu byłem bardzo zadowony z mojego segata, słyzszałem też że maxtory sa bardzo cienkie, a WD bardzo dobre...prosze doradźcie troche :) (Interesuje mnie tak 80GB bo tyle mi w zupełności wystarczy)

  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych