Problem z Dyskiem Twardym :( POMOCY!
#1
Napisano 06 10 2006 - 22:25
#2
Napisano 06 10 2006 - 23:52
#3
Napisano 07 10 2006 - 08:23
#4
Napisano 07 10 2006 - 08:33
Czyli co mam dokładnie zrobić? Męczyć ten dysk czy juz warto myśleć o nowym ?Zerowanie dysku przeprowadza się DiskManagerem (do ściągnięcia z witryny producenta dysku). Zabieg polega na zapisaniu wszystkich sektorów dysku np. wartością "0". Stan dysku ocenisz odczytując parametry S.M.A.R.T (są jakieś darmowe aplikacje do tego np. hdd life) jeśli wartości korekcji ECC są już zbliżone do maksimum określonego przez producenta pojawienie się badsektorów jest kwestią czasu
. Sprawę korekcji błędów ratują czasami programy takie jak SpinRite (płatny) a naprawę badsekctorów - HDD Regenerator (darmowy). Cudów jednak nie ma...
#5
Napisano 07 10 2006 - 09:18
#6
Napisano 07 10 2006 - 09:34
Aha, czyli z tego co zrozumiałem nie warto naprawiać mojego dysku...ok narazie sie na nim pomęcze i pomyśle o nowym. A tak apropo jaki dysk byście mi polecili...do tego czasu byłem bardzo zadowony z mojego segata, słyzszałem też że maxtory sa bardzo cienkie, a WD bardzo dobre...prosze doradźcie trocheHDD Life wymaga czasu aby jego wskazania były zblizone do wiarygodnych. Program w zamyśle autorów ma za zadanie przewidzieć czas zgonu dysku na podstawie dynamiki zmian w "starzeniu" się dysku. Z badblockami jest trochę lepiej niż się to powszechnie uważa, przyczyną jest niezbyt dociekliwy windosowski scandisk. Program przy pierwszych niepowodzeniach z odczytem sektora dość szybko i często pochopnie oznacza go jako bad. Bardziej zaawansowane narzędzia potrafią odzyskać dane a nawet przywrócić pozornie utracony obszar dysku. A wszystkie problemy z hadekami wynikają w dużej mierze z pójścia na łatwiznę i obniżania kosztów przez producentów. Obecnie sprzedaje się nam dyski, które wyjeżdżając z fabryki są na krawędzi poprawnego działania. Produkcja dobrych trwałych nośników magnetycznych została zarzucona na rzecz sprzętowej i programowej korekcji błędów. W pogoni za kompromisem pojemność/prędkość/jakość a cena - przegrywa klient. Kiedy korekcja błędów nie daje rezultatów sektor kopiowany jest zapobiegawczo na obszar rezerwowy, dysk zapisuje w swojej pamięci nowy adres i my jako użytkownicy nawet nie jesteśmy tego świadomi (nawet nowy dysk ma już złe sektory), wszystko jest pięknie i ładnie do czasu aż wyczerpie się zapas rezerowoych sektorów i wtedy pojawiają się pierwsze badblocki widoczne dla systemu i użytkownika. Jeśli chodzi o szybkie formatowanie, samo określenie "szybkie" wyjaśnia pozorny sukces przy instalacji systemu, jeśli nie weryfikuje się sektorów to nie widać problemu. Postawiony na tak sformatowanym dysku system mżze działać stabilnie jeszcze długi czas, radząc sobie z wykrywanymi badów w trakcie codziennego użytkowania . Wszystko do czasu aż ważne pliki systemowe nie zostaną zapisane w najgorszych miejscach... i mamy bluescreeny z komunikatami input-output
. Zerowałem już dyski samsunga, zmieniałem wielkości jednostek alokacji, formatowałem z różnymi systemami plików i... prędzej czy później dysk pada zupełnie. Programy naprawcze powinny być użyte do ewentualnego odzyskania danych przed wymianą dysku a nie jako lek na uszkodzony dysk. W kompie na którym piszę mam zamontowany w kieszeni 8-letni dysk IBM 8GB (kosztował jakieś 2 razy więcej niż konkurencja), wątpię aby któryś z nowych modeli przeżył w dobrym zdrowiu choćby połowę tego czasu. Dysk twardy można szybko zajechać twardymi resetami i chyba nawet ważniejsze - małą ilością pamięci operacyjnej w połączeniu z rzeźbiarskimi umiejętnościami windy. Podsumowując moje ględzenie napiszę kolejny raz CUDÓW NIE MA, "naprawiony" dysk i tak nie pociągnie długo (taki jest zamysł producentów - produkować tanio i wymuszać ruch na rynku) a ceny rzędu 200 zł za HD powodują, że klienci nie są upierdliwi i nie marudzą tylko idą do sklepu po nowego twardziela.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych








