Do mojego komputera, pomimo obecności zintegrowanej karty dźwiękowej, kupiłem Sound Blaster Audigy. Nie było z nią większych problemów - parę razy zdarzyło się jednak, że dźwięku nie było (suwak w Foobarze nawet się nie przemieszczał), jednak pomagał restart. W pewnym jednak momencie sielankę uj strzelił - słuchałem na komputerze muzyki (nie robiąc na nim nic innego), a ta w pewnym momencie po prostu przestała grać. Nie pomagał restart, ani ceregiele z zamianą portu PCI. Próba reinstalacji sterowników zwracała błąd, że nie wykryto sprzętu. Wniosek - karta is dead. Sprzedawca kartę wymienił, zapewne nie sprawdziwszy jej. Okazało się jednak, że z nową problem jest ten sam. Sprawdziłem ją więc na innym komputerze - eureka, działa! Wsadziłem dla odmiany dwie inne karty dźwiękowe (Audigy LS i jakiegoś starego SB, bodajże Live) w szparkę swojej maszyny - zero odzewu. Pomyślałem, że padło coś w płycie głównej (Asus, modelu nie mogę w tej chwili sprawdzić), lecz ta bardzo ładnie poradziła sobie z przyjęciem na pokład karty sieciowej.
Czy szanowni forumowicze znają może jakieś remedium na ten smutny problem? Zintegrowana karta niby gra, ale bardzo nijako w porównaniu z Audigy.
PS.
Przed instalacją wyłączałem zintegrowaną dźwiękówkę - zarówno w BIOSie, jak i w systemie - bez skutku jednakże.
Mimizu
Rejestracja: 19 wrz 2007OFFLINE Ostatnio: 17 02 2008 12:45




Moja zawartość
Nie podano

