Jeśli treść tematu nie odpowiada założeniom działu uprzejmie proszę administrację o przemieszczenie go do działu odpowiadającego tematyce.
Nie ukrywam że zarejestrowałem się na te forum „jednorazowo”, tylko dla uzyskania pomocnej mi informacji. Liczę jednak na wyrozumiałość, fachowe opinie. Zwracam się z prośbą o specjalistyczną radę którą jak sądzę powinienem właśnie tu uzyskać.
Wybaczcie mi. Sprawa jest dla mnie priorytetowa. Już wszystko tłumacze.
Osiemnaście miesięcy temu kupiłem drogą nowinkę techniczną. Okazało się że w tym cudownym Laptopie oprogramowanie Office jest nieaktywne bo… bo… i bo. Od mojego znajomego kupiłem Pakiet Office i zainstalowałem. Pomogło mi to w wielu pracach semestralnych. Zawartość dokumentów liczyć było można w gigabajtach.
Pewnego dnia zbyt dynamicznie zamknąłem pokrywę LCD i cały wspaniały, niezawodny ponad 250 gigowy dysk twardy odmówił posłuszeństwa. Szlak mnie trafił. PC był w opłakanym stanie. System operacyjny W.Vista niemiał zamiaru się załączyć. Szlak mnie trafił. Wydałem 728.35 zł na wymianę tego trudnodostępnego dysku łącznie z odzyskaniem z niego danych itp. itd. Szlak mnie trafił. Czy wpadnę w amok na końcu semestru zależy od was.
Przeważającą ilość dokumentów udało się odzyskać. Ale… Rzecz jasna te najbardziej potrzebne zostały zakodowane przez samego szalonego lucyfera. Nie, odprawianie egzorcyzmów nad PC jednak nie przynosi rezultatów.
Te dokumenty nie są uszkodzone a zakodowane.
Problematyka:
Dokumenty tworzyłem na najprawdopodobniej M.Office 2003 ( nie winem dokładnie bo podczas jednego melanżu wyleciało mi przez okno wiele CD. ). Obecnie mam W.XP z najprawdopodobniej Office-m z 2006 roku. Ale problem jak mi się wydaje nie leży tutaj.
Cudowną mocą przywracającą dane wszystkie dokumenty jakie kiedyś wykasowałem bezpowrotnie jak mi się wydawało ponownie i brutalnie trafiły na mój pulpit po naprawię. Te dokumenty jakie w Viście miałem jednak na aktualnym stanie zostały rozkodowane czy też zakodowane czy też bla bla bla. Wiecie. Przy próbie otwarcia wyskakuje mi jak ksiądz z parafii okienko które uprzejmie mnie informuje o tym żebym z łaski swojej wybrał kodowanie które umożliwi odczytanie dokumentu. Oczywiście nawet singapurski zachodnio, wschodnio azjatycki nie jest w stanie poradzić sobie z tymi kwadracikami, serduszkami i uroczymi gwiazdkami. Powoli dostaje epilepsji.
Co mi pomoże??? Co mi pomoże??? Program do konwertowania dokumentów? Czy ten magiczny Microsoftwordpadviever jaki oczywiście w ciągu 0.0037 sekundy uraczył mi wyjaśnień że nie poradzi sobie z rozkodowaniem tych dokumentów?
Proszę brygadę o pomoc. To dla mnie naprawdę ważne.
Tutaj zamieściłem jeden czysto bzdurny dokument. Luz, Spoko Koreańskiego Mistrza Złamanego Widelca plik nie jest zainfekowany jakąkolwiek egzotyczną chorobą na którą lekarstwo nie znalazłoby się na liście refumendowanych leków.
Mam nadzieje że uda ci się go uporządkować. Oczywiście on nie jest ważny. Proszę jeśli znajdziesz rozwiązanie przetłumacz je na język laika bo jestem całkowicie nieobeznany w tej materii. Wytłumacz mi wszystko krok po kroku bym mógł wykonać taką sama operacje u siebie. Z oczywistych przyczyn nie chcę zamieszczać mojej pracy semestralnej na int.
Kodowanie "lucyfer"
Rozpoczęty przez
AstreOcclu
, 01 11 2008 09:33
1 odpowiedź w tym temacie
#1
Napisano 01 11 2008 - 09:33
#2
Napisano 01 11 2008 - 11:51
Przede wszystkim nazwa tematu wskazuje całkiem coś innego niż opisany problem, ale jeszcze nie mam pomysłu jak go nazwać.
Plik wygląda jakby był zapisany w formacie docx. Próbuj go otwierać Wordem 2007, albo zainstaluj to:
http://www.microsoft.com/downloads/details...;displaylang=pl
Plik wygląda jakby był zapisany w formacie docx. Próbuj go otwierać Wordem 2007, albo zainstaluj to:
http://www.microsoft.com/downloads/details...;displaylang=pl
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych








