wszystko z kompem było ok do wczoraj kiedy to zaczeły pojawiać się na ekranie jakieś kreski, czasami kolorowe znaczki. Zdjęcia ekranu:



Można je tutaj zobaczyć. Stawiam, że to karta graficzna. Odpinałem dyski twarde i pamięć - to samo. Procka nie, ale po sprawdzeniu blue screena wychodzi, że coś z kartą.
Ów BS:

Jednak śmieszne jest to, że udało mi się w końcu odpalić kompa wczoraj po paru razach, dzisiaj było ciężej z tym, ale przeczyściłem wszystko i również za entym razem udało mi się go uruchomić. Ale problem jest... Jak włączyłem jakieś zdjęcie do obejrzenia obraz znikł na chwile, za chwile miałem komunikat w dymku, że coś z nvidia jest nie tak. po wyłączeniu zdj wszystko wróciło do normy. Teraz nie wiem co robić... Kupować już nową kartę, czy może to jednak nie to? Dziwne jest to, że komp w końcu się uruchamia i działa. Wczoraj działał jeszcze z 5h po tym, teraz na razie 30min. System to jak widać Windows 7 32bit, wczoraj instalowałem tez Ubuntu 10. Dzisiaj próbowałem tez startować Ubuntu z płytki, za którymś razem się udało, ale ekran wyglądał jeszcze gorzej niż to co widzimy, kolory straszne, migał czasami. Teraz nawet gdy otwieram zdjęcie nie wyświetla się, tylko ekran mruga, pulpit wariuje... Proszę o pomoc;)
Użytkownik yaceq edytował ten post 22 05 2010 - 14:02








