Przydarzyła nam się z bratem niemiła przygoda. W dwóch komputerach siadły nam karty grafiki (podejrzewam) od monitora lcd hp w2207h.
Brat miał monitor lcd hp w2207h podłączony przez kabel vivanco hdmi/dvi do geforce'a 6600 gt (MSI). Procek Sempron ok. 2 ghz, 1,5 gb ramu i Windows XP. (Najnowsze stery do monitora i do karty graf).
Grał w Scarface'a kiedy mu zgasł obraz. Po zresetowaniu kompa podczas ładowania systemu i potem ładowania windy pokazywały się na monitorze dziwne poszarpane pasy a po załadowaniu windows'a obraz zupełnie gasł i wyświetlał się komunikat "brak sygnału". Spawdzałem na syncmasterze prez VGA i to samo. Winda odpala się tylko w trybie awaryjnym. Reinstalka sterowników nic nie dała.
Problem w tym że na początku myślałem że to lcd'ka szlag trafił i podłączyłem go do swojego kompa przez hdmi/dvi jako drugi monitor i wszytko dobrze działało. Następnego dnia jak odpalam swój komp (lcd był jeszcze podłączony mimo że zgaszony) to po odpaleniu windy obraz na 2 sekundy stawał się zielony po czym wracał do pulpitu i co sekundę mrugał na czarno. Lcdka odłączyłem i zostawiłem tylko swojego syncmastera i to samo. Reinstalka sterowników do grafy nic nie dała. Mój komp to: Athalon xp 2400 (ok. 2ghz), 1 gb ramu, i Gigabyte Geforce 7600 GT.
Ludzie, powiedzcie czy to możliwe żeby sobie zjarać dwie karty grafiki monitorem lcd!?
Z góry dziękuję za odzew.
Rondel



Temat jest zamknięty





